Już w niedzielę 10 stycznia odbędzie się XVIII Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. W tym wpisie mam jedynie zamiar przyjrzeć się samej nazwie tej akcji charytatywnej i jej angielskiemu tłumaczeniu.
Zauważyłem, że angielska nazwa WOŚP w ciągu ostatnich lat nieco ewoluowała. Jeszcze w 2007 roku oficjalna strona internetowa w wersji angielskiej witała odwiedzających szyldem: “The Great Orchestra of Christmas Charity Foundation”. W chwili obecnej czytamy jedynie o “The Great Orchestra of Christmas Charity”. Na pierwszy rzut oka zmiana niewielka. Jednak przyjrzę się jej z perspektywy teorii przekładu.
Tłumaczenie nazw własnych nie jest prostym zadaniem, ponieważ uznawane są one za element kulturowy, związany z historią i tradycją danego obszaru językowego. Przyglądając się tłumaczeniu, co najwyżej, można powiedzieć na ile jest ono bliskie oryginałowi. Tłumaczenie nazw własnych może osiągnąć mniejszy lub większy stopień adekwatności dzięki zastosowanym technikom – jest ich kilka (za: Hejwowski 2004): reprodukcja, minimalna modyfikacja, transkrypcja, zamiana na rozpoznawalny ekwiwalent, zamiana nazwy własnej na frazę nie będącą nazwą własną, zamiana na ekwiwalent stworzony przez tłumacza, zamiana na nazwę własną nie będącą ekwiwalentem, pozostaje też jeszcze możliwość ominięcia nazwy własnej (choć w omawianym przypadku byłoby to niedorzeczne). Nie będę się teraz rozwodził nad wszystkimi technikami.
Już przechodzę do omówienia obydwu tłumaczeń (jeżeli przed rokiem 2007 był jeszcze jakiś inny wariant, proszę o wiadomość):
(1) Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy
(1a) The Great Orchestra of Christmas Charity Foundation
(1b) The Great Orchestra Of Christmas Charity
Nie ma potrzeby rozpisywać się na temat tego, czym jest WOŚP. W skrócie można powiedzieć, że jest to fundacja, pod wodzą Jerzego Owsiaka, która raz w roku organizuje koncerty i zbiórkę pieniędzy na cele charytatywne. Przed przystąpieniem do analizy tłumaczenia należy przyjrzeć się polskiej nazwie. Co wynika z jej płaszczyzny leksykalno-semantycznej?
Nazwa (1) wcale nie jest tak czytelna, jak może się wydawać. Wynika z niej, że WOŚP to:
- wielka orkiestra (w sensie fizycznym lub abstrakcyjnym – duża w rozmiarach lub np. pełna wielkich idei), która
- udziela pomocy, która w swej naturze jest “świąteczna”. Owa “świąteczność” powoduje wieloznaczność; czy to ma znaczyć, że Orkiestra pomaga podczas jakiegoś święta (bliżej nieokreślonego), uroczyście, a może rzadko, tj. “od święta”? Na podstawie takich informacji możliwe tłumaczenie to: “The Great Orchestra of holiday/festive/infrequent assistance/help”
Właściwa interpretacja nazwy nie jest możliwa na podstawie samych znaczeń poszczególnych wyrazów. To kontekst kulturowy umożliwia prawidłowe jej odczytanie: orkiestra jest wielka, bo składa się z wielu zespołów grających równocześnie w wielu miejscach. Pomoc jest świąteczna, bo akcja charytatywna odbywa się kilka tygodni po Bożym Narodzeniu.
Tłumacz zarówno w przypadku (1a), jak i (1b) postanowił wyjść na przeciw osobom anglojęzycznym, dla których idea WOŚPu jest niezbyt jasna. Poprzez zastosowanie stworzonego przez siebie ekwiwalentu, autor przekładu zawarł w tłumaczeniu interpretację i wyjaśnienie nazwy; z (1a) wynika, że WOŚP to, “Fundacja Wielkiej Orkiestry Bożonarodzeniowej Dobroczynności”, a (1b) znaczy, że jest to “Wielka Orkiestra Bożonarodzeniowej Dobroczynności”.
Które tłumaczenie jest najbliższe oryginałowi? Moim zdaniem (1b). Nowsza wersja w większym stopniu oddaje znaczenie (1), ponieważ potocznie WOŚP nie jest postrzegana jako fundacja – jest raczej utożsamiana z wydarzeniem, “happeningiem”, który poniekąd urósł do rangi święta. O finale mówi się, że oto np. “Już niedługo Wielka Orkiestra“, “Idziesz na Wielką Orkiestrę?“, “Byłem na Wielkiej Orkiestrze” bądź “Dałeś coś na Orkiestrę?“. W zasadzie tylko ostatni przykład może wskazywać, że WOŚP jest organizacją, a nie wydarzeniem.
Innym powodem, dla którego (1b) jest bliższe (1) może być ten, nazwijmy go, marketingowy. Zarówno tłumaczenie, jak i oryginał mają podobną liczbę słów. Krótszą nazwą łatwiej się posługiwać; logo strony internetowej jest czytelniejsze.
Tak więc nowe tłumaczenie jest w większym stopniu odpowiednikiem nazwy oryginalnej. (1) i (1b) niosą ze sobą podobną interpretację. Nazwa (1a) jest nadal używana na oficjalnej stronie, ale już tylko w odniesieniu do fundacji WOŚP. Terminologia więc została usystematyzowana.
Zachęcam wszystkich do wspierania szczytnych celów przyświecających Orkiestrze. Niech gra!





{ 2 komentarzy… przeczytaj poniżej lub zostaw własny }
Problem badawczy, jaki autor sobie postawił w tym poście, to moim zdaniem “Która wersja tłumaczenia jest bardziej adekwatna?”. Jeżeli tak, to zasadnicza część tego tekstu, czyli odpowiedź na to pytanie, zajmuje dwa akapity, 4. i 3. od końca, które pod względem ilości slow stanowią niecałe 20% jego objętości. Niecałe 10% stanowić będą wnioski zawarte w zakończeniu, tak więc na wstęp pozostaje ponad 70% tekstu. We wstępie dowiadujemy się, że jest wiele technik tłumaczenia nazw własnych, których autor jednak nie omówi, ale które skrupulatnie wymienia (po co w takim razie? część z nich jest niekoniecznie oczywista dla amatorów). Dalej autor podaje, jak można błędnie przetłumaczyć nazwę WOŚP, żeby za chwilę przyznać, że biorąc pod uwagę kontekst kulturowy tłumaczenie to jest chybione. Żeby Państwu zobrazować sytuację to dokładnie tak, jakby autor przez dwa akapity rozwodził się, dlaczego w zdaniu “Kopał za mocno piłkę przez cały mecz” czasownik “kopać” nie można przetłumaczyć jako “to dig”.
Blog ten polecony mi został ostatnio przez kilku znajomych i mojego syna, ale uważam, że jest mocno przereklamowany. Ma być poświęcony językowi angielskiemu i jego ciekawostkom, natomiast niniejszy post co najwyżej uświadomił mnie, że WOŚP nie można traktować jako stricte fundację dobroczynną.
Postanowiłam umieścić swój, mam nadzieję konstruktywnie, krytyczny komentarz jako “opozycję” dla 1-wyrażeniowych (bo zdaniami nie śmiem tego nazwać) pochlebnych komentarzy, jako to blog byłby “super” i “bardzo fajny”. Pochlebstwo to wiadomo najgorszy wróg rozwoju, a jak widać do nadgonienia jest sporo. Apeluję – Autorze bloga, przestań uprawiać tzw. “lanie wody” które ma na celu promocję Twojej osoby jako świetnego lingwistę-teoretyka, bo od teorii przekładu są książki i inne źródła. Wrócę za jakiś czas i ocenię, czy objętość tekstu wnoszącego cokolwiek do postawionego sobie za problem tematu wzrośnie chociaż do 50%.
Szanowna czytelniczko,
dziękuję za komentarz w jakże lotnym stylu (wytyki językowe sobie odpuszczam). Po przeczytaniu pani opinii klawiatura sama wyrywała się do napisania odpowiedzi. A więc ad rem… Problem, jaki poruszam w niniejszym wpisie to wariantywność tłumaczeń nazwy WOŚP na przestrzeni ostatnich lat. Podziwiam tak dogłębne studium mojego postu i analizę ilościową tekstu. Niestety muszę stwierdzić, że jest ona chybiona. Pośpiesznie wyjaśniam strukturę: (poszczególne cyfry odpowiadają kolejnym akapitom, pomijając wprowadzenie pogrubioną czcionką): 1) zauważam fakt, że ostatnio tłumaczenie uległo zmianie; 2) Wprowadzam problematykę tłumaczenia nazw własnych, wymieniam techniki i wierząc w inteligencję potencjalnego czytelnika zakładam, że zrozumie ogólny zarys problemu. Zakładam także, że później omówię owe techniki (co nota bene czynię). W dalszej części analizuję oba tłumaczenia. Przedstawiam możliwe interpretacje i asocjacje u odbiorcy. Ostatnie 4 akapity to część finalna, gdzie rzeczywiście wyrażam swoją opinię na temat adekwatności tych tłumaczeń.
Jeżeli jedyny wniosek, jaki pani wysunęła po lekturze, to stwierdzenie, że WOŚP nie może być traktowana jako fundacja charytatywna to z przykrością stwierdzam, że w ogóle pani nie zrozumiała tekstu. Zachęcam do ponownego przeczytania!
Jeżeli chodzi o ostatnią uwagę agrarną, to uprawiać będę nawet wodę, bo to moje pole (może chociaż ryż urośnie). Jeżeli plony się nie podobają, to przynajmniej proszę ich nie deptać.
Jak to mówią: “gość w dom – Bóg w dom”, więc zapraszam ponownie. Nawet z abakusem w dłoni.