Tatuowanie od wieków jest popularne. Dla jednych to sztuka, dla drugich rytuał, a dla jeszcze innych to zwykłe oszpecanie. Jakby nie było dość popularnym zjawiskiem wśród kobiet jest umieszczanie tatuażu w dolnej części pleców. Taka grafika ma prowokować, podkreślać urodę, figurę. Mistrzowie tej sztuki “garbarskiej” na pewno mogliby mówić (pisać) wiele na ten temat. Ja chciałbym jedynie opisać termin określający tego typu tatuaż.
Ostatnio na popularności zyskuje określenie tramp stamp. Tatuaż, który widać na zdjęciu nie tylko promuje tego typu “rysunek”, ale i po prostu tak się nazywa. Jak tłumaczyć na polski tę frazę? Chyba mozliwości jest kilka. Przyjrzyjmy się znaczeniom poszczególnych słów:
tramp – włóczęga, piesza wędrówka (ale czy to znaczenie jest przydatne…?), dziwka, ciężkie stępanie, tramp (określenie żeglarskie na frachtowiec kursujący bez stałego kursu… może się przydać), metalowe okucie podeszwy.
stamp – znaczek (pocztowy), pieczątka, kupon, cecha; piętno; znamiona.
Każdy teraz może sam zaproponować swoje tłumaczenie. Ja wybrałem i wykorzystałem w tytule “piętno ladacznicy”… Inne warianty też mogą brzmieć interesująco; “ladacznicę” można zastąpić np. owym frachtowcem (wtedy powstanie ładna literacka metafora).
Jakby nie tłumaczyć “tramp stamp” będzie to wyrażenie pejoratywne i obraźliwe dla właścicielki. Mimo że to określenie nie jest eleganckie, to taki tatuaż pozostaje popularny, ale wyjaśnienie tego faktu jest tematem na wpis w blogu o profilu socjologicznym lub psychologicznym…
Niniejszy wpis ma jedynie charakter edukacyjny i nie było intencją autora znieważenie nikogo, kto zajmuje się niezwykle trudną sztuką tatuażu albo jest wytatuowany (w dowolnym miejscu).





{ 14 komentarzy… przeczytaj poniżej lub zostaw własny }
Pieknie to przetlumaczyles! Bo nie chodzi w tym wyrazeniu o wluczege, ale o nimfomanke lub dziwke. W naszej okolicy (gory Adirondacks) taki tatuaz na dolnej partii plecow znany jest pod nazwa Rejestracji Kalifornijskiej (California License Plate).
ktoś kiedyś określił to mianem “dziary blachary” :)
Jakiś czas temu dyskusja na ten temat toczyła się tu fotkapeel.pinger.pl/szukaj/wpisu?scope=fotkapeel&search-msg=stamp , ale poza dziary blachary nie padło nic ciekawego.
Mamy jeszcze alternatywną wersję “tramp stamp” może to będzie łatwiej przetłumaczyć?
mnie sie podoba “dziary blachary” wlasnie, bo nie jest zbyt wulgarne i dosadne, a z drugiej strony nie ugladza samego wyrazenia. Pietno ladacznicy, mimo ze piekne to jednak zbyt miekkie i lekko archaiczne:)
Dzięki Ankabaranka, kreatywność mnie poniosła ;) Oczywiście moje tłumaczenie powstało tylko na potrzeby tego wpisu. Na pewno nie nadaje się do codziennego użytku. “Dziara blachary” poniekąd idzie w parze z “California Licence Plate”. Z drugiej strony, czy koniecznie potrzebujemy polskiego odpowiednika…?
na kaszubach to sie nazywa wzory szlory
“Dziary blachary” chyba lepiej oddaje mentalność osób tak udekorowanych.
“dziara blachary” – przepiękne!
Bzdury.
Tribal na lędźwiach zajebiście podkreśla biodra.
Ma swój nieodparty urok. Warunek – musi być naprawdę dobrze zaprojektowany i wykonany.
Flanelowe niuńki dla których to jest nieeleganckie pewnie nie gola bobra bo to sztuczne i nienaturalne, nie chadzają do solarium bo białe dupsko i cyc to szczyt dobrego smaku, sama natura.
Smuciary.
trochę nie na temat, ale co tam… ;)
Uwielbiam niemieckie określenie tego typu tatuażu: Arschgeweih – dupne poroże, od charakterystycznego kształtu większości “tramp stamps”
Tatuaż na ciele kobiety przyciąga wzrok jak magnes. Dla mnie jest takim niewerbalnym wezwaniem – “Jestem kobietą która potrafi czerpac z życia”. Czy to źle ? Raczej nie, ale niechętnie patrzyłbym jak obcy facet chłonie wzrokiem ciało mojej żony i w swojej pustej i wiecznei spragnionej głowie snuje plany jej zdobycia. A to wszystko w myśl stwierdzenia , że mężczyźni kochają się w pięknych, ponętnych i odważnych dziewczynach a za żony biora sobie przeciętne i spokojne łanie. Tyle , że tych spokojnych jakby mniej ostatnio było. marekbrz@tlen.pl
Posiedziem, pogwarzem tatuaże se pokażem.
“Wojenko, wojenko…”