Angielski rzeczownik shit, którego nie ma potrzeby tłumaczyć jednoznacznie wydaje się być nacechowany negatywnie. Jeśli coś jest określane jako shit, to nie może oznaczać nic pozytywnego. Czy na pewno? W tym wpisie przedstawiam faktyczne zastosowanie tego słowa.
W słownikach znajdujemy przeważnie definicje rzeczownika shit, które sugerują, że jest to coś złego, negatywnego, nieprzyjemnego. Takie użycie tego słowa rzeczywiście przeważa. Niemniej, o czym napiszę dalej, shit może mieć znaczenie neutralne, ale co interesujące — także znaczenie pozytywne, o którym nie ma mowy w słownikach (wszystkie ilustracje językowe pochodzą z korpusu współczesnej angielszczyzny, zgromadzonego w latach 1990-2011).
Znaczenie negatywne
1. ekskrementy: (1)And then she smelled it-that milky henhouse smell of bird shit, eggs, warm feathers, także w użyciu przenośnym: (2)You’re in a heap of shit.
2. czynność załatwiania się: (3) There’s no place to take a fucking shit here.
3. kłamstwa, przesadzanie, niedorzeczności: (4) But I can’t get mad at her for talking shit about me;
4. coś niskiej jakości, bez wartości: (5) I can’t even get drunk on this shit.
5. samolubny, skąpy, godny pogardy: (6) he’s a total shit to everyone.
6. narkotyki: (7) you don’t wanna em cops to find the shit in your bag.
Interesujący nas tu rzeczownik pojawia się także w wykrzyknieniach, wyrażających zdumienie, zaskoczenie lub niezadowolenie. Prześledzone przeze mnie konteksty jednoznacznie wskazują na negatywne nacechowanie (co prawda często jest to entuzjazm, ale wynika on z sytuacji, która jest problematyczna dla mówiącego) :
(8) „Shit! ” he said. ” Bad but maybe not fatal. Damn! „
(9) ” Oh, shit, ” I lamented. ” Why do these things happen to me? „
(10) Holy shit! Bob just told me you were down here. What’s the word, Big Bird?
(11) ” No shit, Sherlock, ” Irene said, as Irene sucked my whole lower lip well-nigh into her mouth and nibbled.
Znaczenie neutralne i użycie foryczne
Definicje słownikowe wskazują także na znaczenie neutralne, gdzie shit odnosi się po prostu do rzeczy, sprzętu — jest powiedzmy synonimem rzeczownika stuff. Tu jednak warto zwrócić uwagę, że tak nazwane przedmioty i tak są nacechowane negatywnie — to znaczenie jednak nawiązuje do definicji 4. Niemniej neutralne znaczenie pojawia się np. tu:
(12) That nigga was putting down, because he wasn’t my real dad. He was like,’ Shit, nigga, if this shit don’t work, I need my $700 back.’ (mowa o pomyśle, którego mówiący wcale nie ocenia negatywnie).
Przez użycie foryczne rozumiem tu zastosowanie rzeczownika shit w funkcji anaforycznej bądź kataforycznej, gdy zastępuje po prostu jakiś fragment tekstu. Niech to będzie jakiś rzeczownik albo zaimek. W powyższym przykładzie shit zastępuje frazę wyrażającą zaangażowanie kilku artystów w projekt muzyczny.
W kolejnym przykładzie rzeczownik shit zastępuje „służbę wojskową”, ale wyraźnie widać negatywny stosunek mówiącego:
(13) Hey, shut the fuck up. You’ve just started. I’ve been doing this shit for almost ten years. I’m sick and tired of it.
Znaczenie pozytywne
Wbrew pozorom rzeczownik shit może być także nacechowany pozytywnie. Opierając się na korpusie COCA, prześledziłem ponad 2000 wystąpień tego słowa. Ku mojemu zaskoczeniu słowniki nie odnotowują nacechowania dodatniego. Choć w korpusie rzeczywiście użycie pozytywne jest znacznie rzadsze, to oto kilka odnotowanych przeze mnie przykładów:
(14) Those bastards did some pretty cool shit.
(15) Chances are, you’ve already friended each other, so use Facebook to flaunt all the cool shit you’re up to.
(16) He felt about music the way I felt about it: ” This is actually the only shit that matters, and don’t let anybody tell you different. „
(17) [...] the NFL Channel and SportsCenter are on in my house 24/7. Football is my main shit – I like the Lions and the Cowboys.
(18) Fresh flowers bloomed from vases, sweetly scenting the air. Again, he had no idea. Fine. He’d requested those. That shit smelled good. Gideon breathed deeply of that fresh, delicious air.
(19) Okay. I was eighteen. Grown. At least I thought I was. Jesus, I thought I was hot shit. Hair parted down the middle; long enough that it broke across my shoulders.
(20) I mean, if they’re such hot shit, then why am I here in Crouching Tiger land with you?
(21) People who make cool shit will still be able to find a way to get it out there, and the new model will reflect that.
(22) What about Milton? He wrote great shit after he went blind.
(23) I have, I should admit, a weakness for the characters who, where I grew up, were commonly called hot shit.
(24) I’m feeling her! Got damn, look at her ass! I think she’s an Indian chick or Brazilian or some exotic shit like that.
(25) You gotta do that shit now. Get out there and achieve. Do every fucking thing you want to do right now.
Jak widać, mimo że dominuje negatywne nacechowanie, to także rzeczownik shit może być używany przy wyrażaniu pozytywnych treści. Na dopełnienie opisu tego rzeczownika podam kilka najpopularniejszych frazeologizmów, a następnie najczęstsze kolokacje z tym rzeczownikiem.
Idiomy
don’t give a shit — nie interesować się czymś, mieć coś gdzieś. Tu warto zwrócić uwagę na give a shit o znaczeniu odwrotnym, gdzie rzeczownik shit jest nacechowany pozytywnie.
up shit creek — w beznadziejne sytuacji, poważne kłopoty.
get one’s shit together — pozbierać się do kupy, zrobić porządek ze sobą.
Najczęstsze kolokacje:
Oto najpopularniejsze wyrazy, z którymi występuje rzeczownik shit:
przymiotniki — holy, little, full, deep, fucking, crazy, stupid, sick, sorry, dumb.
rzeczowniki — piece, dog, pile, fan, hell, chicken, dude, piss.
czasowniki — give, beat, scare, fuck, eat, pull, hit, smell, kick, shoot.

Mi zdarzyło się jeszcze natknąć na sformułowanie „a shitload of (something)” w znaczeniu, że czegoś jest zaje**** dużo.
Czy znaczenie negatywne wychodzi poza zakres użycia „niggas”, czyli Murzynów? I to zazwyczaj raperów? I ewentualnie osób, które jarają się rapem i się kreaują w ten sposób? Ja chyba jeszcze nigdy – poza wyżej wspomnianymi – nie spotkałem się, żeby jakiś biały użył „shit” w tym pozytywnym znaczeniu.
Nie wiem dlaczego mój poprzedni komentarz się nie wyświetlił… No nieważne.
W każdym razie, zgadzam się z przedmówcą, opisane powyżej znaczenia występują jedynie w kontekście skrajnie kolokwialnym, który nie należy do standardowej angielszczyzny. Nic więc dziwnego, że próżno ich szukać w przeciętnym słowniku. Mogłyby co najwyżej znaleźć się w słowniku slangu. Ogólnie nie rozumiem fascynacji autora tego artykułu językiem równie potocznym jak ten, którym posługują się Panowie spod budki z piwem. Ale jeśli chce tak mówić, to jego sprawa.
Ja tu żadnej fascynacji nie dostrzegam, ot stwierdzenie faktów i tyle. Czy tego chcemy czy nie, wulgaryzmy szturmem wchodzą do codziennego języka. Nie twierdzę, że ma nam się to podobać, ale pomijanie milczeniem nie sprawi, że to zniknie. Bardzo dobrze , że ktoś pisze o rzeczach, które realnie istnieją, a próżno ich szukać w podręcznikach.
Fakt, że język ulicy pcha się drzewiami i oknami do coraz to nowych stref życia nie oznacza, że musimy się biernie temu zjawisku poddawać, czy wręcz udawać, że nic się nie stało i wszystko jest ok. A akademickie dysputy o wulgaryzmach są właśnie taką działalnością. Mnie to po prostu nie odpowiada i tyle. Nie zamierzam się na to godzić, ani też udzielać milczącego przyzwolenia na taki język wokół mnie. Człowiek jako jednostka w społeczeństwie nie jest całkowicie bezsilny. Jeśli zaczniemy mówić otwarcie o tym co nam się nie podoba, w końcu osiągniemy zamierzony efekt. Co do podręczników, osobiście cieszę się, żę nie omawiają podobnej tematyki, choć może już za niedługo tak nie będzie. Jeśli ktoś uważa, że potrzebna mu podobna wiedza, by mógł zrozumieć część masowej kultury, która posługuje się takim językiem, głęboko mu współczuję.
Widzę, że muszę wyjaśnić kilka spraw. Dobrze, że Kaśka wyręczyła mnie w dużej mierze ;) Zacznę od spraw merytorycznych. Faktycznie, pozytywnie nacechowane znaczenie dominuje w Black English, ale nie jest zarezerwowane dla tej odmiany. Jak pisałem — przejrzałem pokaźny korpus.
Co do opisywania takich brzydkich, nieładnych słów, to odpowiem krótko — dla badacza języka nie ma tematów tabu, a język potoczny to podstawowy obiekt badania. Jeśli chodzi o moje upodobania, to fascynuje mnie język i Szekspira, i Jamala z Compton.
Kolejna sprawa — budki z piwem to zabytek PRL-u i z tego, co wiem to niewiele osób posługiwało się pod nimi angielszczyzną (choćby tak prostą). Dlaczego piszesz Jurku o tych panach wielką literą?
Wybacz, ale jednak pozostanę przy swoim zdaniu i poglądach na temat języka.
Jeśli chodzi o „panów”, to istotnie mój nawyk i siła przyzwyczajenia; duża litera nie ma tu najmniejszego sensu. Porównanie do polskich realiów miało wyłącznie charakter obrazowy i nie należy traktować go dosłownie.
Też nie lubię jak ktoś „rzuca mięchem”, ale znajomość także tego aspektu obcego języka bywa przydatna w praktyce. Podam przykład z własnego doświadczenia. Kilkanaście lat temu przez kilka dni miałam okazję spędzić sporo czasu z Łotyszami. Brzmienie ich języka tak mi się spodobało, że poprosiłam jednego z nich żeby nauczył mnie możliwie najwięcej w ciągu tych kilku dni. Tradycyjnie zaczęliśmy od liczenia do 10, nazwy dni tygodnia, miesięcy pór roku, proste zwroty itp. Z ciekawości zapytałam też o wulgaryzmy :P Kilka lat później pracowałam w sklepie w pobliżu hotelu, który często miał zagranicznych gości. Trafili się i Łotysze. Kręcili się po sklepie wybierając towar. Potem przyszli do mnie na stoisko z alkoholem. Porozumiewali się ze mną po angielsku. Jeden z nich uczynił wulgarny komentarz na mój temat, do głowy mu nie przyszło, że zrozumiem. Został przeze mnie obsztorcowany w swoim własnym języku, a jego mina była po prostu bezcenna. Delikwent czerwony jak burak zwiał ze sklepu, a jego koledzy składali się w pół ze śmiechu. Tamtego dnia cieszyłam się, że zapytałam o te kilka słów.
Podoba mi się ta anegdotka!
Jurku — ja nie mam zamiaru przekonywać Cię do mojego stanowiska. Pamiętaj tylko, że opisywać jakąś odmianę języka, a posługiwać się nią, to dwie zupełnie odrębne sprawy. Wpis ten jest tylko ciekawostką leksykalną — zwróceniem uwagi na coś, o czym się powszechnie milczy. Nie znaczy to, że gdy rozmawiam z kimś po angielsku, to co chwilę mówię „shit” albo to pochwalam.
Obecność jakiegoś znaczenia w słowniku i w podręczniku to także dwie zupełnie odrębne kwestie — nie mieszajmy porządków. Słownik nie jest po to, aby uczyć, ale przede wszystkim jest rejestrem form języka.
W każdym przypadku jest wulgaryzm, więc mowa o pozytywnym znaczeniu słowa shit mija się z celem.
Oczywiście każdy interpretuje dobro i zło na swój sposób