Szanowni czytelnicy! W poprzednim wpisie pisałem o dodawaniu końcówki -s do czasownika w pierwszej os. l. p. czasu present simple. Z uwagi na to, że moje wyjaśnienia (choć poprawne) nie wystarczyły niektórym czytelnikom, o rozwianie wszelkich wątpliwości poprosiłem największego brytyjskiego językoznawcę Davida Crystala.
Całe zagadnienie pojawiło się na blogu, ponieważ jeden z czytelników przedstawił argument, że mówiący jest wykształcony, więc nie może posługiwać się językiem typowym dla klasy robotniczej, w którym powszechne jest dodawanie -s do czasowników w pierwszej osobie.
Poprosiłem profesora Crystala o wyrażenie opinii w odniesieniu do sytuacji, która pojawia się w opowiadaniu o poczynaniach Sherlocka Holmesa. Fragment, o którym mowa brzmi następująco:
Spaulding, he came down into the office just this day eight weeks, with this very paper in his hand, and he says: “I wish to the Lord, Mr. Wilson, that I was a red-headed man.” “Why that?” I asks.
Profesor Crystal na wstępie dokładnie wyjaśnia kontekst, w którym fragment ten pojawia się. Narratorem historii jest rzeczywiście Dr Watson, ale w danym fragmencie tak naprawdę to nie on jest osobą mówiącą. Narratorem jest Wilson. Należy więc zadać pytanie, czy takiej konstrukcji użyłby Wilson, a nie Watson!
Watson tak opisuje Wilsona: “nasz gość przejawiał wszelkie oznaki bycia pospolitym kupcem brytyjskim; otyłym, pompatycznym i powolnym”. Czytelnik dowiaduje się, że był on cieślą, a teraz jest właścicielem lombardu. Wydaje się więc na miejscu, że będzie posługiwał się takim językiem.
Rzecz istotna, z perspektywy gramatycznej. Profesor Crystal tłumaczy, że nie jest to wcale forma trzeciej osoby. W poprzednim wpisie wyjaśniłem, że jest to typowa forma dla pierwszej osoby czasu present simple w mowie londyńczyków — także współcześnie — dodaje Crystal i zaznacza, że głównie, gdy mówiący występuje w funkcji narratora: “słyszymy także takie konstrukcje, jak I goes, I sees itd. Jest to dramatyczne użycie czasu present simple w narracji”. W pozostałych sytuacjach pojawiają się już formy: I asked, I observed itp.
Profesor Crystal dodaje także, że Arthur Doyle posługuje się często niestandardową mową, np. John Rance w “A Study in Scarlet” mówi następująco: I was a-strollin’ down … them two houses… won’t have the drains seed to… Niemniej według profesora naśladownictwo nie wychodzi najlepiej Doyle’owi: “jego konstrukcje są sztywne i ograniczone”.
Pełną odpowiedź na zadane przeze mnie pytanie możecie przeczytać (naturalnie w wersji anglojęzycznej) na prywatnym blogu Davida Crystala.
Tak więc w nawiązaniu, do sytuacji, która pojawia się w serialu Downton Abbey (patrz komentarze do poprzedniego wpisu), odsyłam nadal do tego, co napisałem poprzednio i do tego, co powiedział mi David Crystal.
W razie innych zagwozdek lingwistycznych możecie liczyć na moją pomoc… i prof. Crystala — ośmielę się stwierdzić.





{ 4 komentarzy… przeczytaj poniżej lub zostaw własny }
Super!
To już wszystko jest jasne!
Ucieszyłam się na ten wpis. Fajnie, że są jeszcze osoby, które z czystej pasji lubią polować na wyjaśnienia takich zagadek jak ta. No i przy okazji informować o tym innych.
Faktycznie, już jakiś czas temu to czytałem i zapomniałem, że to nie Watson mówi, tylko jest to cytat z Wilsona! Dzięki za wyjaśnienia!
Szacunek dla autora za jego dociekliwosc i kontakty! Teraz jeszcze chetniej bede zagladal na bloga :)
Cieszę się, że wszystko jest już dla wszystkich jasne!