Tego typu zdanie każdy z nas słyszał tyle razy, że wielu uwierzyło, że jest prawdziwe…
Nauczyciele języka polskiego w Polsce oraz nauczyciele języka angielskiego w krajach anglojęzycznych nieustannie, od lat, powtarzają uczniom, że nie można zaczynać zdania od spójnika (a, i, ale, bo itd.). Mam wrażenie, że każdy, kto usłyszy lub przeczyta tak zaczynające się wypowiedzenie odczuwa dyskomfort i myśli sobie, że coś tu nie gra. A dlaczego nie mogę zaczynać zdania od spójnika? Zapyta ktoś sam siebie. Albo to jest w tym coś złego? No musi być coś złego — podświadomie wiemy, że takie zdanie jest niepoprawne. Bo co?
Jak zaznaczyłem powyżej, problem ten dotyczy i Polaków, i Anglików. Wpis ten więc ma charakter “interjęzykowy”.
Zaczynanie lub niezaczynanie zdania od spójnika jest zagadnieniem stylistycznym, którego nie powinno rozstrzygać się w kategoriach poprawności — niepoprawności. Nie ma nic złego w rozpoczynaniu wypowiedzi od i, ale, aczkolwiek itp. Jeśli mówiący robi tak z premedytacją, bo chce wyrazić coś w taki, a nie inny sposób, chce osiągnąć określony efekt, to dlaczego nie ma zacząć od spójnika?
Choć pewnie niektórzy nauczyciele powtarzają ową mantrę automatycznie, bo po prostu im też tak powtarzano, to ci, którzy z pełną świadomością tłumaczą uczniom, żeby nie zaczynali zdania od spójnika wiedzą, co robią. Jeśli przyjrzeć się sposobom mówienia dzieci, które dopiero nabywają kompetencję komunikacyjną i językową łatwo zauważyć, że lubują się one w spójnikach: nie wiedzą jak zacząć, co powiedzieć, zastanawiają się, więc nic prostszego i bardziej naturalnego jak zacząć od wyrazów, które nie mają znaczenia. Strofować dzieci w takich sytuacjach trzeba tylko po to, aby później nie wyrobiły sobie nawyku nieustannego rozpoczynania każdego zdania od spójnika — to rzeczywiście stylistycznie byłoby rażące i okrutne dla ucha. Problem w tym, że wpadamy w błędne koło, a skutek jest taki, że wielu dojrzałych już ludzi myśli, że spójnik na początku to nic innego, jak po prostu błąd.
Rozwiązaniem tej sytuacji jest wytłumaczenie i zrozumienie w końcu, że “nie zaczynamy zdania od ‘ale’, ale…”.





{ 7 komentarzy… przeczytaj poniżej lub zostaw własny }
Przypomniał mi się film “Finding Forrester”. Connery w dość podobny sposób łajał zasadę nieużywania spójnika na początku zdania. Oglądałeś ten film? ;)
hmm chyba nie znam tego filmu.
Podobna sprawa jest z interpunkcją: nauczyciele uczą, jakoby przed słowami ŻE, I, ALBO, LUB i KTÓRY nie stawiało się nigdy przecinka. Błąd! Wszystko zależy od zdania. I potem masa dorosłych ludzi Pisze np. “Dorota nie poszła, mimo, że Janek…”, “Dorota nie poszła, tym bardziej, że Janek…”, “Dorota zrobi to, pod warunkiem, że Janek…”, “Dorota nie poszła, z tym, że powiedziała…”.
Zapewne podanie takiej reguły wiąże się z tym, że procentowo rzecz biorąc faktycznie częściej się przed wymienionymi słówkami NIE stawia przecinka, niemniej uczenie takiej zasady okazuje się mieczem obosiecznym… (A zasady takiej po prostu nie ma).
Innym błędem podawanym przez nagminnie przez nauczycieli jest to, jakoby na końcu zdania nie powinno się zostawiać 1- lub 2-literowych wyrazów (zwłaszcza spójników), tylko należy je przenosić do następnej linijki. Znów jest to reguła, która tak naprawdę wśród językoznawców NIE ISTNIEJE, lecz jest wymysłem estetów.
Poprawka: uczą, że przed ŻE i KTÓRY zawsze przecinek się stawia. Co jest jednak oczywistą nieprawdą.
“Innym błędem podawanym przez nagminnie przez nauczycieli jest to, jakoby na końcu zdania nie powinno się zostawiać 1- lub 2-literowych wyrazów (zwłaszcza spójników), tylko należy je przenosić do następnej linijki.”
Tzw.”wiszące spójniki” nie są żadnym błędem językowym. Jest to natomiast błąd topograficzny.
*typograficzny
A gdzie Miron napisał, że to błąd językowy?