Jakiś czas temu zekranizowano debiutancką powieść Doroty Masłowskiej “Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną”. Niestety filmu jeszcze nie miałem sposobności obejrzeć, więc nie oceniam. Jeżeli chodzi o książkę, to jestem chyba w mniejszości, ponieważ uważam, że jest świetna. W moim odczuciu osoby, które uważają inaczej po prostu jej nie zrozumiały albo wcale nie czytały. No, ale nie będę się tu rozpisywał o moich gustach, bo nie w tym rzecz. Dlaczego akurat dzisiaj taki temat? Chyba dlatego, że gdzieś natrafiłem na wywiad z Szycem (a zagrał głównego bohatera Wojny…).
Książka Masłowskiej, o której mowa została przetłumaczona na kilka języków. Ja przyjrzałem się tłumaczeniu Benjamina Paloffa na język angielski. Na rynku amerykańskim książkę wydano pod tytułem Snow White and Russian Red. Na rynku brytyjskim, ze względów czysto marketingowych, książka ukazała się pod innym, jeszcze krótszym tytułem: White and Red.
Tłumaczenie tekstu literackiego nasyconego elementami kulturowymi nie jest proste. Zdaję sobie z tego sprawę. Niemniej chciałbym podzielić się kilkoma wybranymi błędami tłumacza, które dostrzegłem i uznałem za znaczące:
(1a) … robię cyrk… (p. 9)
(1b) … I’m causing a circus… (p. 7) [tłumaczenie dosłowne, pozbawione sensu](2a) … nie zostało mi to powiedziane w cztery oczy przez nią. (p. 5)
(2b) … it wasn’t told straight to my four eyes, by her. (p. 2) [z tłumaczenia wynika, że ktoś ma czworo oczu](3a) … czarna godzina… (p. 12)
(3b) … the witching hour… (p. 10) [= godzina duchów](4a) … misiek na Polskę w paszporcie przybity… (p. 130)
(4b) … a teddy bear for Poland slapped down in the passport… (p. 162) [teddy bear odnosi się do pluszowej zabawki](5a) Za co zarówno ja, jak i Lewy, a czy może i nawet nie Andżela, kipniemy. (p. 179)
(5b) For which I, and Lefty here as well, and maybe even Angela, too, are going to buy the farm. (p. 224)
Błędy mogą się wydawać niewielkie, ale sprawiają, że tekst docelowy jest bez sensu dla angielskiego odbiorcy albo wprowadza go w błąd (tak jak w przykładzie 5 – w oryginale “kipniemy” użyte jest w znaczeniu kary więzienia, a “buy the farm” znaczy “zginąć”).
Wykazane przeze mnie błędy nie świadczą wcale o niekompetencji tłumacza, ale udowadniają, że nawet dobry tłumacz musi być bardzo uważny, gdy ma do czynienia z elementami kulturowymi, zwłaszcza z językiem potocznym.
***
Podane w nawiasach numery stron pochodzą z następujących wydań książki:
Masłowska, Dorota. Snow White and Russian Red. New York: Grove Press, 2005, translated by Benjamin Paloff.
Masłowska, Dorota. 2002. Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną.
Warszawa: Lampa i Iskra Boża, 2005.





{ 9 komentarzy… przeczytaj poniżej lub zostaw własny }
Mam wrazenie, ze tlumacze to sa polacy po filologi angielskiej, ktorzy nie mieszkaja w Stanach, lub Amerykanie z ksiazkowa znajomoscia polskiego. Tacy, ktorzy nie maja pojecia o potocznych zwrotach uzywanych w naszej ojczyznie. Zeby dobrze przelozyc tekst niestety trzeba zaznajomic sie z jezykiem mieszkajac kilka lat w obu krajach. Czasem pozyczam z Netfliksa filmy polskie z angielskimi napisami. Przeklad jest zwykle tragiczny i niestety nawet dobrych filmow nie moge polecic zadnym swoim amerykanskim przyjaciolom. Np. zalamana bylam angielska wersja “Dekalogu” Kieslowskiego.
Przepraszam, za pomylkowe uzycie malej litery piszac “Polacy”
A ja myślę, że to nie tłumacze z książkową znajomością języka, ale tłumacze, którym nie chciało się sięgnąć do dalszych źródeł i zrobili to “na odwal” (ciekawe jak to by przetłumaczył pan Benjamin ;)
(1b) … I’m causing a circus… (p. 7) [tłumaczenie dosłowne, pozbawione sensu]
Może dziwnie to wygląda, ale po angielsku cyrk ma takie samo lub podobne idiomatyczne znaczenie jak w jezyku polskim oznaczające zamęt, chaos.
być może, ale dla Anglików, z którymi konsultowałem to tłumaczenie brzmiało ono dziwacznie i wcale nie zrozumieli “circus” tak, jak po polsku (w tym kontekście) rozumie się “cyrk”.
A jak przetłumaczyć na angielski słowo “misiek”, ale w znaczeniu takim jak w pkt 4?
Hmm.. Dosyć łatwo jest krytykować. Każdy potrzebuje krytykę.
Jako argument broniący tłumaczy mogę powiedzieć coś niecoś o interferencjach językowych. Niestety ale w trakcie tłumaczenia struktury językowe, leksykalne, semantyczne, syntaktyczne itp. mieszają się. Rzecz w tym, aby potrafić to opanować.
Nie wiem jak odebrać ten komentarz, bo najpierw pomyślałem, że zarzucasz mi krytykowanie tłumacza tej książki, ale potem piszesz, ze krytyka jest potrzebna… Następnie chcesz usprawiedliwić tłumacza wspierając się interferencją, ale dalej piszesz, ze tak być nie może.. Niemniej dzięki za zabranie głosu ;)
@Tym miśka, moim zdaniem, trzeba wytłumaczyć, a nie przetłumaczyć
Błędy w tłumaczeniu są niestety nieuniknione, ładnie zostały wyłapane w tym artykule.