Jak skutecznie opanować wymowę -ing?
Dla obcokrajowców uczących się języka angielskiego prawidłowa wymowa bywa niezwykle trudna. Ucząc się języka obcego chcielibyśmy mówić i brzmieć jak najbardziej naturalnie. Niestety nie jest to zadanie łatwe. W niniejszym wpisie (choć nie zajmuję się ani fonetyką, ani fonologią) zamierzam się skupić na wymowie ‘n’ nosowego i przedstawić swoje sposoby na opanowanie tego dźwięku.
Choć tytuł wpisu sugeruje, że mowa będzie o wymowie sufiksu -ing, to w podobny sposób wymawia się -ng. Za każdym razem, mając styczność z nowym słowem gorąco polecam sprawdzanie jego wymowy w słowniku. Jeżeli transkrypcja fonetyczna jest dla kogoś „czarną magią”, to jednak proponuję się z nią zapoznać – jej znajomość (tej czarnej magii) jest konieczna przy nauce języka obcego. Oczywiście idealnie jest też zaglądać do słowników komputerowych, które oferują wymowę poszczególnych słów w wersji audio.
Wracając do -ing i -ng… Takie słowa, jak walking, sitting, going, king, thing, long, thong, hang i wiele innych łączy to, że pojawia się w nich dźwięk /ŋ/. Takie „n” z ogonkiem symbolizuje „n” nosowe. W języku polskim występuje w takich wyrazach jak bank, funkcja, konkurs. W praktyce jednak polskie „n” nosowe okazuje się „delikatniejsze” niż to angielskie. A więc jak uzyskać „n” nosowe obecne w języku angielskim?
1. Wymawiaj „n” przez nos. Przy wymowie litery „n” niech powietrze przejdzie przez nos w taki sposób, że będziesz je czuć w nozdrzach.
2. Wymawiaj „n” i początek „g”. Można spróbować wypowiedzieć „n” i początek „g”. Czyli, gdy tylko wypowiesz „n” i będzie „wchodziło” „g” zrób pauzę. Efekt powinien być zbliżony do dźwięku /ŋ/.
3. Wymawiaj tylko „n”. Jest to sposób dla tych, którzy nie bardzo przejmują się wymową. Taką wymowę odzwierciedla popularny w języku potocznym zapis lovin’, goin’, takin’ itd. Niemniej jednak taka artykulacja, choć spotykana u native speakers, świadczy o niskiej kulturze języka.
Na koniec jeszcze pozwolę sobie na uwagę, że stopień „nosowości” nosowego „n” jest inny w różnych dialektach. Jednak bez względu na to, na ile będą „działać” przedstawione przeze mnie sposoby należy pamiętać, żeby nie wymawiać na końcu -ing twardego „g”. Jest to bardzo rażące i może wywołać ból ucha…
Co sądzicie o tych poradach? Może warto coś jeszcze dodać? Czekam na Wasze uwagi.
Jeśli ten wpis spodobał Ci się subskrybuj RSS!
Przeczytaj też:



13 komentarzy w “Jak skutecznie opanować wymowę -ing?”
Oh, czyż to takie trudne. Poprostu naśladować mowę native speakera mówić tak jak on, i tak do końca. Aż do skutku. Wydaje się trudne ale jest proste tylko trzeba to poczuć. Może to co piszę to głupię ale w moim przypadku tak jest. Nie wkuwałem nic jak czytać, tylko poprostu… Trudno to wytłumaczyć.
Poprostu niektórzy mają talent, zdolność do akcentu, ale jest ich niewielu.
Może dałbyś radę napisać ogólny poradnik, jak mówić z brytyjskim akcentem?
@Anonim – twierdzisz więc, że mówisz z akcentem native speakera?
@Rotat – Masz racje, ale i znajomość fonetyki może w znacznym stopniu pomóc.
@Marcin – Stawiasz przede mną ciekawe wyzwanie. Być może podejmę próbę scharakteryzowania, nazwijmy to, akcentu brytyjskiego.
NIe da się mówic jak native speaker, nie będąc nim.
Można tylko dążyć do ideału. Jeśli chodzi o fonetykę- ciesze się, że zagościła na engleash!
Przyznam szczerze, że zainspirowana sama postanowiłam założyć bloga językoznawczego.
Będzie tam na pewno sporo fonetyki i fonologii
oczywiście nie znaczy to, ze przestane tu zaglądać. Pozdrawiam autora!
@Lily – Dokładnie tak. Stąd moje prowokacyjne pytanie
Czekam z niecierpliwością na link do Twojego blogu i jednocześnie cieszę się, że nie stracę czytelniczki
Pozdrawiam!
To wcale nie jest trudne (: Nasza pani psor dała radę wyjaśnić to nawet mniej zdolnym, że należy „połknąć” ostatnią literę: zamknąć przepływ powietrza przez podniesienie tylnej części języka do podniebienia miękkiego – właśnie tak, jak to się normalnie dzieje przy przełykaniu.
@Lily: Da się (-: Jeden z moich wykładowców w NKJO we Wrocławiu miał akcent nie do rozróżnienia. Wojciech Cejrowski bodaj w „Kołtun się jeży” pisze, że ludzie, z którymi rozmawiał w Stanach byli święcie przekonani, że gadają ze „swoim”. Może to też kwestia talentu, ale moim zdaniem dla chcącego nic trudnego (:
Mam nadzieję, że nikt mnie nie pogryzie za dwa posty pod rząd.
Ciekawe, co zrobią za trzy…
@mrtom: Nie sądzę, żebyś w którymś słowniku znalazł zapis fonetyczny (fony), co najwyżej fonemiczny (fonemy). To bardzo rozpowszechniony, ale ciągle błąd merytoryczny.
/r/ w ‘rower’ wymawia się inaczej, niż to w ‘z ręki’, a jeszcze inaczej w ‘wiatr’. Te poszczególne warianty to fony, które wchodzą w skład fonemu /r/. Zapis fonemiczny nie jest do końca ścisły, ale nauka wszystkich fonów byłaby drogą przez mękę, poza tym nie jest raczej nikomu potrzebna – no chyba, że ktoś chciałby się nauczyć RP. Powodzenia.
Ot, taka mała dygresja dla dociekliwych.
@Błażej nik nic ci nie zrobi, spokojnie
Oczywiście masz rację w kwestii transkrypcji fonemicznej i fonetycznej. Nie mniej podstawowa znajomość IPA może ułatwić naukę języka angielskiego.
@Błażej- wierz mi, nie jest to możliwe. Nazywa się to „The Joseph Conrad Phenomenon”. W ramach ciekawostki, badacz T. Scovell zaoferował, że postawi obiad każdemu, kto przyprowadzi mu osobę mówiącą jak native speaker w nie swoim języku. Oczywiście, nikt jeszcze tego obiadu nie wygrał. Dlaczego? Tak jak napisałeś, że co innego to zapis fonemiczny a co innego fonetyczny- przez analogię można powiedzieć, że osoby takie mówią poprawnie fonemicznie, ale fonetycznie nie we wszystkich sytuacjach. Poza tym, idealna wymowa zakłada że podczas szybkiej wypowiedzi czy w sytuacji stresowej Twój rodzimy system dźwiękowy nie będzie przebijał się w języku obcym. A to jest bardzo trudno osiągnąć
Jak widać, nie do końca robienie wrażenia „swojego” świadczy o nienagannej wymowie
Ja również nie mogę się zgodzić z Lilly. Wydaje mi się, że jak najbardziej można osiągnąć poziom native’a. A że jest to niesłychanie trudne, to już inna para kaloszy. A żeby to osiągnąć tylko ze słuchu, nie znając IPA, to trzeba być chyba drugą Elżbietą Zapendowską. A znajomość IPA jest oczywiście nie do przecenienia.
Drodzy Panstwo, radze zajrzec do literatury fachowwej na temat talentu w przyswajaniu obcej wymowy. Tacy ludzie sie zdarzaja, choc rzadko, ale nie jest to zadna magia, ani tez efekt niesmowicie ciezkiej pracy. Jest to po prostu talent, jak kazdy inny. Jeden potrafi spiewac, inny opanowac obce dzwieki do perfekcji.