Kategoria: Bez kategorii | Tagi:

Jak liczyć słowa w wypracowaniu?

06-05-2010 · 14 komentarzy

Choć mam świadomość, że ten wpis niekoniecznie okaże się przydatny maturzystom, to być może przyda się innym osobom, które piszą wypracowania w języku angielskim. Poniżej odpowiadam na pytanie, które ostatnio usłyszałem parę razy: jak liczyć słowa w wypracowaniu?

Przeważnie, gdy nauczyciel (autor egzaminu) każe napisać wypracowanie, to również podaje on limit słów, w którym piszący musi się zmieścić. Oczywiście nie chodzi o to, żeby liczyć każdy wyraz w tekście. Zapewniam, że sprawdzający nie będzie aż tak skrupulatny. Jak więc sprawdza się objętość tekstu? Najprostszym sposobem, dającym dość dokładny wynik jest wykonanie dwóch czynności:

1. policz liczbę słów w jednej z linijek – można przyjąć, że w każdej linijce jest bardzo podobna liczba słów,

2. następnie pomnóż tę liczbę przez liczbę linijek – i już wiesz ile mniej więcej słów znajduje się w twojej pracy.

Warto też wiedzieć, że liczba słów może się wahać w stosunku do wyznaczonej normy o ok. +10% lub -10%. To znaczy, że jeżeli wypracowanie ma składać się z 300 słów, to gdy napiszemy tych słów 330 lub 270, to nadal zmieścimy się w normie. Onegdaj moi wykładowcy tolerowali odchyły +-20%.

Życzę powodzenia i samych bestsellerów!

PS. Tekst wpisu uległ modyfikacji, bo początkowo wspomniałem także o maturzystach, ale Marcin, także anglista oraz czytelnik mojego blogu, zwrócił moją uwagę na fakt, że popełniam błąd, ponieważ testy maturalne rządzą się swoimi zasadami i wygląda na to, że trzeba uważnie policzyć wszystkie słowa. Serdecznie mu dziękuję za to spostrzeżenie i pozdrawiam!

Koniecznie przeczytaj:

{ 14 komentarzy… przeczytaj poniżej lub zostaw własny }

Marcin Maj 6, 2010 o 12:14

Jestem stałym czytelnikiem tego bloga i bardzo cenię jego profesjonalizm, ale ten wpis trzeba jak najszybciej usunąć, bo jest po prostu szkodliwy, wprowadza maturzystów w błąd i to niejednokrotnie. Widać, że autor nie ma pojęcia o procedurach i kryteriach oceniania matury z języka obcego, z całym szacunkiem, więc serdecznie polecam usunięcie wpisu.

Odpowiedz

mrtom Maj 6, 2010 o 12:25

To w takim razie jak się liczy słowa na maturze? Faktycznie, procedur maturalnych nie znam, ponieważ nigdy nie pracowałem w szkole średniej. W innych sytuacjach jednak taka metoda liczenia słów jest stosowana. Dlaczego w przypadku matury jest inaczej? Nie wierzę, że każą uczniom liczyć każde słowo i jak w wypracowaniu na 300 słów będzie słów 310, to punkty zostaną odjęte.

PS Ten wpis nie jest skierowany tylko do maturzystów.

Odpowiedz

Marcin Maj 6, 2010 o 12:49

Owszem, zauważyłem, że ma on bardziej uniwersalny charakter, ale jednak powołujesz się też na abiturientów.
Pozwoliłem sobie krytycznie ustosunkować do całości wpisu u mnie na blogu.
Pozdrawiam.

Odpowiedz

vuem Maj 6, 2010 o 15:47

Zachęcam do odwiedzenia strony cke, czy dowolnej oke w celu pobrania informatorów maturalnych.

Odpowiedz

vuem Maj 6, 2010 o 16:06

“Nie wierzę, że każą uczniom liczyć każde słowo i jak w wypracowaniu na 300 słów będzie słów 310, to punkty zostaną odjęte”

Jeżeli liczba słów będzie się różnić nieznacznie od ustalonych limitów, to zdający nie ryzykuje wiele, to fakt.

Przykładowo, w kryterium kompozycji (poz. rozsz), gdy praca jest doskonała pod każdym względem, a jedynie jej długość jest felerem, bo liczy od 100 do 180 lub 251 do 300 słów, to zdający straci 1 pkt.

Pamiętać należy, że ocena w takim kryterium jest średnią ocen poszczególnych pod-kryteriów, więc trudno wypisać wszystkie możliwe przypadki. Można jednak wyobrazić sobie i taką sytuację, gdy przekroczenie takich jak wyżej limitów nie wpłynie na ocenę kompozycji w danej pracy.

Co najważniejsze, gdy zdający napisze pracę na MNIEJ niż 100 słów traci wszystkie punkty za bogactwo i poprawność pracy – czyli równiutkie 9 pkt.
A to już 50% wszystkich punktów.

Gdy napisze pracę na PONAD 300 słów straci punkty za kompozycję, czyli 4 pkt.

Chyba warto zwracać uwagę na objętość pracy. Sugerowanie, że nie jest to istotna sprawa może wyrabiać u maturzystów przekonanie, że skoro różnię się objętością o 20% i nic nie tracę, to gdy będzie to 40% stracę niewiele.
A to nieprawda.

W większości egzaminów limity są, wszak sprawdza to również przydatną w pracy akademickiej umiejętność zbudowania wypowiedzi na określony temat z zachowaniem odpowiedniej nie tylko formy, ale też objętości, że o umiejętności planowania takiej pracy nie wspomnę.

pozdrawiam

vuem

Odpowiedz

mrtom Maj 6, 2010 o 16:18

Dzięki za wyjaśnienie. Naniosłem zmiany i dedykuję ten wpis nie-maturzystom ;)

Odpowiedz

Radek Maj 6, 2010 o 16:56

“Dlaczego w przypadku matury jest inaczej?”

To jest bardzo dobre pytanie. Myślę, że nawet można by się pokusić o odpowiedź na nie w osobnym wpisie. ;)

Odpowiedz

mrtom Maj 6, 2010 o 16:59

Mam wrażenie, że nowa matura ma na celu przygotować obywateli, myślących zgodnie z kluczem – niczym roboty, które nie mogą wykraczać poza komputerowo zaprogramowane schematy zachowania ;)

Odpowiedz

vuem Maj 7, 2010 o 07:30

W przypadku języków obcych, bo o nich chyba tu mówimy, to absolutnie się nie zgadzam.

Schemat pisania np. rozprawki jest takim “kagańcem”? W końcu maturzyści, to przyszli studenci.
Muszą umieć pisać określone typy tekstów wg pewnego kanonu.
Czy promotor pozwoli im na wolną amerykankę i subiektywne podejście do pracy dyplomowej?
Poza tym “schemat” nie ogranicza bardzo, a wg uczniów jest nawet wygodny, łatwiej im sklecić taki tekst, gdy plan do niego ma oczywisty “kręgosłup”.

Że limity słów przeszkadzają?

Wyobrażacie sobie człowieka,który pisze list z reklamacją na 5 stron, czy maila do szefa z drobna informacja na 400 słów, czy z drugiej strony pracę magisterską na stron 15? Bo ja nie.

Czy może brak zgody na kolokwialność i błędy akceptowane w codziennej mowie w teście leksykalno-gramatycznym jest takim “zaprogramowaniem schematów zachowań”?
Zawsze można pozwolić na język typu “wicie rozumicie” ;) …tylko, czy to jest celem edukacji językowej?

Pozdrawiam

vuem

Odpowiedz

Radek Maj 7, 2010 o 11:24

“Wyobrażacie sobie człowieka,który pisze list z reklamacją na 5 stron, czy maila do szefa z drobna informacja na 400 słów, czy z drugiej strony pracę magisterską na stron 15?”

Jak to powiedział Joker: “Let’s not blow this out of proportion”. ;)

Zgadzam się oczywiście, że wypowiedź pisemna powinna mieć jakiś layout, czy też “kręgosłup”, ale gdybym przekroczył limit o 1 słowo i z tego powodu odjęto by mi punkty, to na pewno nie uznałbym tego za nic wygodnego. ;)

Odpowiedz

mrtom Maj 7, 2010 o 12:38

Dokładnie, podpisuję się pod słowami Radka

Odpowiedz

vuem Maj 7, 2010 o 14:16

No ale właśnie nikt nikomu nie odejmuje punktów z powodu przekroczenia limitu o jeden wyraz, czy nawet kilka.

Popatrzyłem powyżej i chyba w edycji swojego tekstu coś schrzaniłem. Za szybko chciałem napisać wszystko naraz.

1 pkt można stracić przy idealnej pracy, gdy liczba słów przekracza 276.

W idealnej pracy, w przypadku 251-275 słów, choć przy odpowiednich kryteriach egzaminator wpisuje B, czyli nie maksymalna notę, to jednak nie wpłynie to na ogólna ocenę kompozycji.

Dopiero powyżej tej liczby pojawia się problem.

Analogicznie ocena B dotyczy 180-199, a C poniżej 180.

No a tragedia dopiero jest, gdy odbiegamy od reguł znacznie

Sorry za zamieszanie.

Odpowiedz

Maciek Czerwiec 8, 2010 o 11:40

Czy wymagania nie powinny być ujednolicone dla wszystkich? Przecież to bez sensu aby liczyć słowa linijka po linijce?

Odpowiedz

BusinessEnglishZone Styczeń 25, 2011 o 00:04

Mój krótki epizod z liceum. Kilka lat temu sprawdzałam prace maturalne i nigdy nie liczyłam metodą “co do słowa”. Sprawdzam znajomość języka obcego, a nie umiejętność liczenia. Wobec tego moje sprawdzanie czy praca pisemna mieści się w limicie ( element polecenia) było metodą “circa about”.
- liczba słów w pierwszym wierszu (np. 6)
- liczba słów w drugim wierszu (np. 8)
- liczba słów w trzecim wierszu (np. 9)
- wyciągam średnią słów dla wiersza ( z powyższego +/- 7)
- średnią słów mnożę przez liczbę wierszy w całej pracy
- granica błędu +/- 10 % do limitu pracy

W taki też sposób uczyłam moich maturzystów sprawdzać czy mieszczą się w limicie.
Jeśli ich praca była o objetości limit + 10% uczyłam ich jak skracać wypowiedź, jak skracać zdania, by zachować sens wypowiedzi, czy przekazać myśl. Było dla mnie ważne, aby uczniowie wiedzieli, że wypracowanie maturalne to nie lanie wody, a również logiczne myślenie (umiejętność konstruowania logicznej wypowiedzi). I w drugą stronę to samo, udzielałam wskazówek jak w prosty sposób zwiększyć liczbę słów. BTW, jak widziałam na pierwszych zajęciach z kompozycji tekstów jak uczniowie usilnie liczą słowo po słowie, dodając kolejne na kalkulatorze … prawie się załamałam ;-) Toż to strata czasu! Nie wierzę, że ktoś w taki sposób sprawdza wypowiedź pisemną z języka. Mając x prac do sprawdzenia, komu by się chciało tracić czas na liczenie…
Moje koleżanki filolożki wychodziły z tego samego założenia. Pozdrawiam,

Odpowiedz

Zostaw komentarz

Popularne
Komentarze
Unleashed English

Witaj na blogu Unleashed English! Skoro tu się znalazłeś, to na pewno interesuje Cię język angielski. Dobrze się składa -- to także moja pasja. Z wykształcenia jestem anglistą oraz językoznawcą. Opisuję tu różne zagadnienia związane z poprawnym posługiwaniem się angielszczyzną. Znajdziesz tu wiele ciekawostek związanych z gramatyką, słownictwem, wymową, a także wiele innych niezwykle przydatnych informacji. Moim celem jest to, abyś wiedział więcej od innych!

Jeśli jest coś, co Cię nurtuje, sprawia Ci kłopot -- napisz do mnie, a postaram się pomóc. Już nie zabieram Ci czasu -- miłej lektury!