Kategoria: Słownictwo | Tagi:  

A czy ty nadajesz się na pielęgniarkę?

03-09-2010 · 7 komentarzy

Ostatnio na łamach internetowego wydania Guardiana podano informację, że szpital w angielskim hrabstwie Norfolk organizuje kursy języka angielskiego dla zagranicznych pielęgniarek. Powód? A mianowicie pacjenci, chcący wydać pensa są kierowani przez nie do szpitalnego sklepiku. Ma to sens? Nie powinno…

Szpital Królowej Elżbiety w Norfolk organizuje przyspieszony kurs języka angielskiego dla pielęgniarek, które i tak dość sprawnie posługują się angielszczyzną. Po co taki kurs? Jego celem jest przystosowanie pielęgniarek do życia w Norfolk. Kurs ma na celu zapoznać je z osobliwościami językowymi – chodzi przede wszystkim o różnego rodzaju idiomy i eufemizmy, które obcokrajowcy tłumaczą dosłownie. Prowadzi to do licznych nieporozumień.

Pacjenci, zwłaszcza w podeszłym wieku, spotykają się z  niezrozumieniem narzekając, że “[they] feel under the weather” albo dokucza im “pin and needles“, bądź też mają problemy z “back passage“. Pracownik szpitala przytoczył historię, że gdy kiedyś pacjent powiedział: “I want to spend a penny” (Chcę skorzystać z toalety)  został zaprowadzony do sklepiku.

Lokalne słówka też sprawiają, że pielęgniarki oblane potem wertują na próżno słowniki w poszukiwaniu takich wyrazów jak: “blar” (krzyczeć), “mawther” (młoda kobieta).

Rzecznik szpitala przyznaje, że pielęgniarki znają świetnie angielski, ale niekoniecznie osobliwości lokalnego dialektu. Większość pacjentów to ludzie starsi i posługują się staroświeckimi wyrażeniami, związanymi z częściami ciała i chorobami.

Podczas dwugodzinnych kursów pielęgniarki poznają takie frazy jak: “spick and span“, “higgledy-piggledy“, “la-di-dah“, “tickled pink“. Zgłębiają też tajniki semantyczne “jim jams“, “a cuppa“, “elbow grease“. Kobiety zapisują wszystkie osobliwe zwroty, jakie słyszą podczas dyżurów, a potem omawiają je na zajęciach.

Takie kursy z jednej strony są doskonałym rozwiązaniem dla władz szpitala, ponieważ dobra znajomość języka przez personel to dobra obsługa pacjentów. Dobra i przede wszystkim bezpieczna. Niemniej nie brakuje przeciwników tego pomysłu. Mówią oni o tym, że taki kurs kosztuje, a pielęgniarki mogłyby się nauczyć znaczenia osobliwych zwrotów od swoich współpracowników – rodowitych Anglików nie powinno brakować…

Większości słów podanych jako przykłady celowo nie przetłumaczyłem. Które z nich znacie bez przeszukiwania słowników i Internetu? A teraz odpowiedzcie na pytanie postawione w tytule…

Koniecznie przeczytaj:

{ 7 komentarzy… przeczytaj poniżej lub zostaw własny }

Jurgi Filodendryta Wrzesień 3, 2010 o 08:59

Hm, gdyby u nas ktoś powiedział, że chce „odcedzić kartofelki”, też mógłby zostać zaprowadzony do kuchni, zamiast do toalety. :)

Odpowiedz

Titania Wrzesień 4, 2010 o 18:20

ja tam bym chetnie sama na taki kurs poszła :)

mysle, że duzo nieporozumien wynika z faktu,ze (jak wyżej wspomniano) starsi pacjenci używaja jezyka jeszcze ze swoich czasów – a zatem eufemizmy, staroświeckie wyrażenia, słowa typowe dla ich lokalnego dialektu, zas pacjenci zagraniczni uzywają zwrotow kalkowanych ze swojego jezyka itp podczas gdy pielęgniarki w miejskim szpitalu przyzwyczajone są do oficjalnego medycznego słownictwa z podręczników :)
dla nich odpowiedz typu: “i feel under the weather” nic im nie mówi, lekarzowi z resztą też nie, tu trzeba opisywac konkretne objawy a nie jakies ‘pins and needles” :)

a te pielegniarki na kursie to brytyjki czy z obcej ziemi? bo to tez moze robic roznice w rozumieniu

Odpowiedz

mrtom Wrzesień 4, 2010 o 18:22

Te konkretne pielęgniarki są z Portugalii.

Odpowiedz

Titania Wrzesień 4, 2010 o 18:26

ha! a to dlatego Carla ze Scrubs-ów jest na zdjęciu :)

jak pielegniarki z obcej ziemi, to wszystko jasne
nasze tez niech sie lepiej przykładają do ang ;)

Odpowiedz

mrtom Wrzesień 4, 2010 o 18:50

Cieszę się, że dopatrzyłaś się tej intertekstualności hehe (mimo że Carla była z Meksyku). Pewnie, niech się uczą!

Odpowiedz

adk Wrzesień 5, 2010 o 19:45

@ mrtom

Carla, szanowny kolego, była z Portoryko (ale spoko, nawet Turk tego za bardzo nie wiedział;)

Odpowiedz

Titania Wrzesień 6, 2010 o 19:18

co by nie było, chodzi tu o latynosów :)

Odpowiedz

Zostaw komentarz

Popularne
Komentarze
Unleashed English

Witaj na blogu Unleashed English! Skoro tu się znalazłeś, to na pewno interesuje Cię język angielski. Dobrze się składa -- to także moja pasja. Z wykształcenia jestem anglistą oraz językoznawcą. Opisuję tu różne zagadnienia związane z poprawnym posługiwaniem się angielszczyzną. Znajdziesz tu wiele ciekawostek związanych z gramatyką, słownictwem, wymową, a także wiele innych niezwykle przydatnych informacji. Moim celem jest to, abyś wiedział więcej od innych!

Jeśli jest coś, co Cię nurtuje, sprawia Ci kłopot -- napisz do mnie, a postaram się pomóc. Już nie zabieram Ci czasu -- miłej lektury!